19 Lut

Smog nad Poznaniem

Pora zachować się na poziomie i przyznać do błędu.
Jakiś rok temu na wieść o smogu roześmiałem się, nazywając to manipulacją wynikami pomiarów. Uważałem, że ten cały smog to taki smoczy straszak na obywatela, bo przecież jak obywatel się boi to prościej się nim steruje.

Skyrim Dragon
The Elder Scrolls – Skyrim

W zeszłym tygodniu po raz pierwszy prawdziwy smog dowalił mi z grubej rury wydechowej. To naprawdę czuć! Przy PM2.5 powyżej 150 nie będę już wystawiać gęby na powietrze, czułem jakbym wielką dyktą machał w garażu prapradziadka…
To prawda, a nie manipulacyjna ściema – nasze powietrze to SYF! Musimy zmienić przyzwyczajenia. Nawet tu w Poznaniu, tak postępowym mieście przy tak odpowiedzialnej społeczności doszliśmy do takiego zaniedbania?

Pora na rowery i piechtę, bimba też jest spoko! W styczniu z “papcia” zrobiłem 70 “kaemów”. W lutym z racji choroby musiałem odpuścić, ale już wróciłem do nowych nawyków – polecam!
Zwiększający się zasięg i popularność Poznańskiego Roweru Miejskiego, tylko dowodzi, że nasza mentalność powoli, ale sukcesywnie się zmienia. Myślę jednak, że warto nieco te zmiany pogonić i nie czekać aż to się jakoś samo zrobi…

Poznański Rower Miejski
PRM Poznań

Miasto na poważnie zabrało się za zapoznanie nas z problemem i coraz więcej informacji jest już dostępnych w mediach.
Na tapetę weszła też kwesta bezpłatnych przejazdów w trakcie dni w których stężenie PM10 przekroczy 200 mikrogramów/m3 na dobę. Wstępnie mówiono wyłącznie o kierowcach samochodów, ale już zgłoszono poprawkę, rozszerzając zobowiązanie bezpłatnego transportu miejskiego na wszystkich poznaniaków. Maciej Wudarski słusznie zauważa, że nie będzie to działanie mające wielkie znaczenie ekologiczne dla naszego miasta, ale jest postawiony tu ważniejszy cel. Cel edukacji w zakresie źródeł zanieczyszczeń powietrza, oraz zachęcanie do poczucia wspólnej odpowiedzialności za jakość atmosfery w naszym mieście.

R e k l a m a

Uważam, że całe to “zamieszanie” ostatnich dni, podzieliło nas na dwie grupy. Pierwsza, która uświadamia sobie bezpośrednie zagrożenie, gotowa jest zmieniać swoje przyzwyczajenia i chronić się przed chorobami, oraz propagować szeroko rozumiane zachowania proekologiczne. Druga to zabetonowana w swoich poglądach grupa dinozaurów, która twierdzi, że teraz to mamy nowe silniki, nowe piece, a skoro wszystko jest nowsze i lepsze, to jak to możliwe, że nagle mamy większy smog niż kiedyś. Propaganda to obca – by wyprzedać polskie kopalnie i pozbawić pracy polskich górników. Niestety w tej grupie ciężko jest o zrozumienie, gdyż nie chodzą na piechotę i nie wąchają tego co sami nasmrodzą. Ich dymiące na czarno golfy i passaty 1.9 turbo diesel po chip tuningu nie smrodzą do przodu – tylko do tyłu tam gdzie inni muszą je wąchać. Wielokrotnie jadąc motocyklem czy rowerem zmuszony jestem wyprzedzać takiego smroda albo zwolnić, bo po chwili wąchania przed oczami pojawiają się pustynne krajobrazy i małe fioletowe pamperki, albo inne wizje rodem nie z tego świata…
Tesla to dla nich auto dla pedałów (nie mylić z gejami), baterie słoneczne to przepłacony gadget do ładowania latarki, wiatraki latają po polach i zabijają z zaskoczenia relaksujące się w powietrzu ptaki, woda to do picia i może czasem do mycia, a ATOM – no już przed tym niech chronią nas najświętsi.
Do lasu w prawo…

Ślimaczek w prawo

Babcia zawsze śmiała się z dziadka, jak mówił “idę na spacer” i brał kluczyki do samochodu. Faktycznie nauczyłem się z domu brać auto nawet na najbliższe wielosekundowe eskapady do sklepu na końcu ulicy. Każdą sprawę dało się załatwić samochodem. Z czasem jednak załatwianie spraw zaczęło zabierać mi coraz więcej czasu. Zakupy na Wołczyńskiej (drugi koniec miasta) potrafiły przywiązać mnie do kierownicy na półtorej godziny jazdy z Sołacza i z powrotem. Brak miejsc do parkowania w centrum, strefa parkowania oraz fakt, że tak naprawdę nie często mam coś większego do przewiezienia, zniechęcił mnie do posiadania samochodu.

Maska motocyklowa Techno
respro.com

Dzięki wybraniu motocykla czas w drodze na Wołczyńską skrócił się o 30-45 minut, ale benefitów jest znacznie więcej. Nie generuję korków, nie muszę w nich stać, krócej jadę, mniej smrodzę. Wkrótce dodałem do tego jazdę na rowerze, którą od lipca zeszłego roku wybieram najczęściej. Korzystałem z rowerów miejskich, jednak na co dzień wolę wygodniejszy rower trekingowy, więc PeeReMy wybieram już tylko okazyjnie by “podjechać”. Przełamałem się do PEKi i zacząłem używać tramwajów i autobusów. Teraz gdy zakończył się remont ronda Capoeira wreszcie da się dojechać wszędzie w sprawnym tempie z czego jestem szczęśliwy i dzięki czemu mniej przeklinam. Ostatnim odkryciem jest chodzenie, którym powoli wypieram bliskie dojazdy komunikacją miejską. Dzięki tym zabiegom odzyskałem kontrolę nad własnym czasem i mogę go sobie marnować w dowolny, wybrany przez siebie sposób. Zapomniałem już o goleniu się w korku, czytaniu w korku, oglądaniu w korku, jedzeniu w korku. Pomijając czas, ważnym bonusem jest to, że mniej smrodzę, a mniej bywając na jezdni nie dokładam swojej cegiełki do blokowania ruchu miejskiego.

Maska na rowerze
pinterest.com

A przy okazji, powoli chudnę i odzyskuję sprawność fizyczną zaniedbaną latami. Wierzę, że mogę swoim działaniem coś zmienić, a pisząc te słowa wierzę, że i w Was zasieję ziarno zwątpienia w samochód. Nie mówię, że zaraz macie pooddawać auta na złom, ale zwyczajnie, byście nie używali ich wtedy gdy nie są naprawdę potrzebne. Będąc w Szkocji zwróciłem uwagę, że ludzie właśnie tak podchodzą do ruchu o czym wspomniałem w relacji z naszej pierwszej wyprawy. Oczywiście ważnym elementem układanki są nowsze i zadbane samochody, oraz bardziej wymagające badania techniczne MOT, dzięki czemu nie mija się tam czarnodymców. Na własne płuca przekonałem się jaka jest różnica w powietrzu tam i tu i pewnie też dlatego postanowiłem szerzej włączyć się w dialog na temat smogu.

Jeśli jesteś sceptykiem i w smog nie wierzysz, nie dziwię się. Też do niedawna nie zwracałem uwagi na ten problem, ale jest prosty sposób by przekonać się jak kiepskie mamy powietrze. Zostaw samochód i idź pod most na Kościelnej, na skrzyżowanie Niestachowskiej z Św Wawrzyńca, na rondo Śródka, Hetmańską a Głogowską, w rejon Mostowa-Chwaliszewo-Garbary i zrób tam dwadzieścia przysiadów, zaciągając się w płuco. Jak zacznie drapać i boleć uwierzysz.

R e k l a m a

Oczywiście w dużej mierze gadam tu o samochodach, a wcale one nie są największym trucicielem. Tak się jednak składa, że w gronie moich znajomych nikt nie grzeje chaty paląc oponami, czy foliówkami z biedronki, dla wygody i przy okazji ekologii chyba wszyscy palą gazem. Nie mam więc doświadczeń, którymi mógłbym się tu podzielić. Liczę więc, że uda mi się dzięki mobilnym pomiarom dowiedzieć, czyja wina prócz samochodów spoczywa na produkcji zanieczyszczeń.

Mobilna stacja airquality
wikimedia.org

Mamy decyzję na zakup mobilnej stacji do pomiaru emitentów smrodu, a ponieważ będzie ona w gestii straży miejskiej możemy liczyć na to iż posypią się mandaty. Już w grudniu pojawił się projekt na jej pozyskanie i dobrze, bo trzeba przycisnąć tych, którzy trują najbardziej, zwykle świadomych tego co robią i robiących to z premedytacją. Stacja stanie się świetnym argumentem w odpowiedzi na “My? My nie trujemy…”

Bieżący stan powietrza nad Poznaniem, oraz prognozy na dwa dni możecie śledzić na stronie Atmosfera dla Poznania.
Użytkownikom urządzeń mobilnych polecam niezależną aplikację, której używam – AirVisual, dostępnej tutaj na iOS, a tutaj na system Android.

AirVisual Poznań vs Warszawa AirVisual Rybnik

W dni, kiedy stężenie pyłków PM10 oraz PM2.5 przekracza normy, warto jest zadbać o to, by nie narażać się na nadmierne ich działanie. Najprostszą metodą jest zostać w domu, ale na taki komfort pozwolić sobie może niewielu. Jeśli wiec planujesz spacery, szczególnie przez ruchliwe ulice, jak Dąbrowskiego, Niestachowska, Głogowska czy Hetmańska, warto zasłonić twarz, już choćby chusta czy nawet materiałowa rękawiczka pozwoli chwilę pooddychać lżej, ale zdecydowanie dobrym pomysłem jest zakupić maseczkę ochronną. Nawet najtańsze już coś dają, ale wybierając warto pomyśleć o tym by radziły sobie z drobinami o wielkości PM2.5

Maska PM2.5
Maska PM2.5
Najtańsza jaką uznałem za logiczną, dostępną z polskiego sklepu na portalu Allegro jest ta szara. Zdaniem sprzedawcy poradzi sobie z większymi PM10 oraz PM2.5. Dostępna jest w cenie 12,55zł +15zł przesyłka.
Maska na rower
Z racji jednak, że planuję używać maski również podczas jazdy rowerem, skupiłem się na rozwiązaniach o większej wydajności i wygodzie noszenia.Takie rozwiązanie gwarantuje większy przepływ powietrza, a wymienne filtry pozwalają zastosować również poza wkładami węglowymi, także wkłady HEPA i wkłady hybrydowe – HEPA węglowe.
Wszyscy aktywnie uprawiający sporty w mieście winni śledzić stan powietrza, bo w dniach o większym zagrożeniu to właśnie zwiększone zapotrzebowanie na tlen i głębsze wdechy trafiają mocniej niż spacerowiczów. Zauważyłem, że kurierzy i rowerowi dostawcy, świadomi zagrożeń, inwestują w naprawdę zaawansowane maski, ale jeśli nie spędzasz na mieście całego dnia, nie znaczy to, że nie warto się chronić. W suchy dzień, niezależnie od smogu, droga do Strzeszynka jest tak zapylona, że i wtedy warto mieć maskę ze sobą.
Większy wybór masek i akcesoriów można znaleźć na stronie RZ Mask z Mogilan, ale po ostatnim uderzeniu smogu ich półki są w tej chwili puste i czekają na dostawy.
Fashion smog mask
pinterest.com
W ofertach sprzedawców znalazłem też ciekawe stylistycznie maski, które dużo mniej krzykliwie prezentują się na twarzy.
Jestem jednak zdania, że im bardziej widać będzie maski na ulicach, tym więcej ludzi zainteresuje się problemem i być może zmieni swoje przyzwyczajenia.
R e k l a m a

Dziś już spokojniej spoglądam na wyniki pomiarów, tylko PM2.5 lekko podwyższone do 15,6 a reszta w normach. Dzięki pogodzie problem smogu, który jako kolejny podzielił Polaków, rozejdzie się teraz po kościach.

Co dzięki niemu zyskaliśmy? Większą świadomość, czujność, wiemy co nam grozi, jak się chronić, zdajemy sobie sprawę jakie nasze zachowania zwiększają ryzyko powstania zanieczyszczeń. Nie ma miejsca na “to nie ja”, “nie moja wina” i “to nie mój problem”, bo to nie pierdnięcie w szkolnej klasie, tylko naprawdę poważny problem, za który wspólnie jesteśmy odpowiedzialni. Niestety w ostatnich miesiącach słowo “my” straciło na popularności, modne jest teraz “Ja”.

Nam i Tobie, życzę dziś błękitnego nieba.

Smog Poznań
poznan.pl
FacebooktwitterpinterestlinkedinmailFacebooktwitterpinterestlinkedinmail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *